Lucky Luke 3 – czyli cykl strzelań dyskwalifikacyjnych.

   Pan Bucek ewidentnie lubi strzelanie dynamiczne, bo od samego rana pogoda była anielska, więc i nastroje też były anielskie. Tak anielskie, że ktoś karabiny poprzewracał (NIE ŁUKASZ! PRZESTAŃCIE JUŻ!), ktoś został zdyskwalifikowany (hmm… powiedzmy WIĘCEJ niż jedna osoba), komuś zegar przestał czas liczyć, bo ściągał podczas przebiegu, a sędziowie taki wymyślili tor, że pies musiał niektórym tłumaczyć o co „come on”. Ale poza tym poznaliśmy nową „nowatorską” metodę konserwacji lufy w karabinie, więc wiemy o strzelaniu coraz więcej. Ogólnie przybyliśmy do Radomska na ul. Piaskową o godzinie 8:00, a pojechaliśmy do domu dopiero po 17! POWINNI NAM DNIÓWKI PŁACIĆ! KTO ZE MNĄ RĘKA W GÓRĘ! I PRZYWILEJE GÓRNICZE POWINNIŚMY MIEĆ! I ZWOLNIENIA OD PODATKÓW! JEDZIEMY NA WARSZAWĘ PROTESTOWAĆ!

Zawody z okazji Święta Wojska Polskiego już za nami.

Jak najlepiej spędzić Święto Wojska Polskiego? Razem z małżonką mieliśmy różne pomysły na odpowiednie uczczenie tego dnia np.: sprzątanie, mycie szafek w kuchni, odkurzanie, sprzątanie samochodu itd. W ostateczności stanęło na tym, że jednak pojedziemy na 10:00 postrzelać na zawodach w Radomsku. Po śniadaniu i porannej toalecie wsadziliśmy swoje szlachetne cztery litery w (brudne) autko i szybko, szybko na strzelnicę, zanim się ludziska zjadą. No i ta… na wjeździe już się okazało, że chyba właściciel strzelnicy powinien zainwestować w parking piętrowy…

Trzydzieści twarzy, setki miraży...

Nic tak prawdziwego Polaka nie cieszy, jak niepowodzenie u kolegi. Zgodnie z tą maksymą, dziś na strzelnicy było bardzo dużo radości! W zasadzie każdy wstawał z materaca, z przekleństwem na ustach. W uszach snajperów, z wszystkich sześciu klubów (RYKOSZET Radomsko, 10-tka Radomsko, SALWA Szczerców, CSS Częstochowa, KALIBER Zawiercie i TOP GUN Aleksandrów Łódzki) grały nieustannie „Szare miraże” zespołu Maanam. Pogoda była super, więc widok w lunecie na 100 m. był okropny. Ktoś zaliczył najlepszy awans, ktoś był lepszy od swojej siostry i jeszcze inny ktoś musiał za karę obiad ugotować. Ludzkie tragedie w trzydziestu odsłonach… Ale po kolei.

LUCKY LUKE 2 PIERWSZA KREW

Panowie i Panie! Wjeżdża Lucky Luke 2 na pełnej kurtyzanie! Prezes zapowiedział, że za każdy rym w artykule pociągnie mi z wypłaty więc, teraz na poważnie. Wszystkie misie i inne zwierzątka miały czas się rozbudzić po zimowym śnie, podczas pierwszej edycji Lucky Luke („misie”, „się” i „śnie”, się nie rymuje – bądźmy poważni...). Potem poleżeliśmy sobie trochę, przeciągając się leniwie na Snajperze.22, a teraz to już tylko czysty testosteron, estrogen (była przedstawicielka płci pięknej), krew, pot, i łzy! No dobra, łez nie było, ale była krew i pot i niechciana opalenizna. Bo przecież poważni, twardzi mężczyźni nie będą się smarować jakimiś kremikami! Nawet ja sam, jak na über-koks-alfa-nietoperza przystało zakończyłem dzień prosząc bardzo męskim głosem Panią w aptece, o kilogram Panthenolu forte. No, ale od początku.

SNAJPER.22 pierwsze starcie

Wczoraj był pierwszy dzień astronomicznego lata, więc oczywiste, że w dniu dzisiejszym (21.06.2020 r.) odbyły się zawody Snajper.22 edycja wiosenna. Tak, dokładnie. Wszyscy wiemy „kto” albo raczej „co” namieszało w harmonogramie startów i teraz trzeba gonić. Ach, Snajper.22 – ukochane zawody miłośników „nicnierobienia”. Ptaszki ćwierkają, słonko leniwie świeci, czasem koło ucha bzyknie sobie mucha, a Ty leżysz i strzelasz… a Pan Bóg kule nosi. No i niektórym nanosił… Z tym słonkiem to trochę na wyrost, bo ranek przywitał nas kiepską pogodą z prognozami na pogorszenie, ale snajperzy nie pękają. Wyobrażacie sobie zresztą Wasilijego Zajcewa który marudzi dowódcy przez radio, że mokro jest, zimno, broń mu rdzewieje i klik z nosa wisi?