Lucky Luke i przypalone karki

Witajcie Rykoszety i Rykoszetki!

Wreszcie udało się zorganizować najfajniejsze zawody w naszym klubie! Ale się działo! Ile było zacięć! Ile przeklinania! Najważniejsze, że wypuścili mnie z „przytulaska” na ostatnią chwilę i mogłem pojechać i rozgonić towarzystwo! ALE DAŁEM CZADU! Normalnie wszystkich porozstawiałem po kątach! Aż trudno uwierzyć, że tak niewinnie wyglądająca fasola na talerzu, wychodząc z drugiej strony robi taki Nordstream3! Wstydu nie ma, mogę sobie to wszystko tak przetłumaczyć, że i tak jestem w swojej kategorii pierwszy. PIERWSZY! EL CAMPIONE! Del campione? NO KAMPJONE BABO! YY BEJBE!! Ps. Słonko pierwszy raz przygrzało, nie da się ukryć.

Wiosenne gody kabekaesów.

Witajcie Rykoszety i Rykoszetki!

         Wystartował cykl snajper 22! Wiosna to amory, więc i leżenie w głowie. Wygląda ma to, że nasz kbks zaczyna dorastać i podkochuje (sylabizowanie tego słowa jest zabawne) się w jakiejś strzelbie, bo strasznie humorzasty się zrobił. Anki jeszcze w miarę się słucha, ale moje zdanie w ogóle się nie liczy... tylko do garów... Jak wytłumaczyć młodzieńcowi, że nie powinien się wiązać z kimś kto ma większą lufę? I grubszą. No cóż, jest to nadal nasze oczko w głowie, jaki by nie był. A obiadu nie będzie bo ja do roboty na drugą zmianę pojechałem. Hehe. Anka znowu zrobi pszeniczne marzenie. W międzyczasie Prezio przyjął szóstą dawkę przypominającą (bo o piątej oczywiście zapomniał) i mu odbiło! Pozmieniał regulamin i cele!

Ruszyła maszyna po szynach ospale...

(Zieeeew)
Witajcie Rykoszety i Rykoszetki!
Niedźwiadki i inne misie po zimowej przerwie zaczynają się leniwie przeciągać i budzić ze snu. Budźmy się więc i my. Na pobudkę zamiast kawy postanowiliśmy zorganizować szybkie zawody na pożegnanie zimy, bo nic tak nie budzi niedźwiadka jak huk wystrzału... okropny żart... obiecuję poprawę.

Snajper 22 zima - czyli loża ekspercia gości z Zawiercia

Witajcie Rykoszety i Rykoszetki!

Ostro zaczynamy rymem, bo rok już się kończy i Prezio i tak nie będzie miał mi z czego karę dowalić. Taka mała piosenka na początek, żeby się dobrze czytało (klik). Jedziemy.

Odbyły (odbyty hehe) się ostatnie już zawody w tym roku! Frekwencja nie była zbyt duża, bo leniuszki już wyrobiły sobie starty i nie ma powodu by w takie dzikie mrozy (+1.0 °C) narażać siebie i swoje zabawki. Przybyli tylko najtwardsi i najtwardsze koksy i koksiary. Pogoda serio była słaba, śnieg najpierw sobie spadł, a potem żeby było śmieszniej zaczął topnieć. Woda kapała z dachów i drzew, więc w przerwie od strzelania grzaliśmy się w bunkrze, przytulając do piecyka i poruszając ważne życiowo tematy – czyli jak to w wojsku piło się spirytus, tak żeby się nie udusić (no, bo ile o strzelaniu można gadać c’nie?).

Święto Niepodległości i burza endorfinek!

Witajcie Rykoszety i Rykoszetki, dziś nietypowo, bo piszę ja – Prezio Jacek!

W całym kraju świętowaliśmy rocznicę odzyskania przez nas niepodległości i z tej okazji moja kochana siostrzenica (czyli córka mojej siostry) zaprosiła nas na recital u niej w szkole, gdzie miała m.in. śpiewać patriotyczne piosenki i recytować wiersze, razem z innymi dzieciaczkami. A jak wiecie dzieciaczki śpiewają, tańczą i recytują przeuroczo i za nic w świecie nie chcielibyśmy tego przegapić… Ale co? Co tam? Zawody są w Rykoszecie? Sorry Bejbe, może w przyszłym roku. NAGRAJ WUJKOWI FILMIK, LOF JU! Jedziemy strzelać!