Lucky Luke E4 - Dynamiczna tęsknota...

Witajcie Rykoszety i Rykoszetki!

W końcu udało się zrobić zawody z cyklu Lucky Luke! Ktoś pamięta dlaczego nie odbyły się poprzednie dwie edycje? Bo ja nie… ale to już nieważne. Ważne, że z powodu ich absencji tęsknota za bieganiem z karabinem po brzegi wypełniła nasze serca. Ganianie z bronią za dziećmi wokół bloku przestało być zabawne po wizycie dzielnicowego, a gdy zamieniłem karabin na worek ziemniaków, to dzieci przestały tak żywo reagować i ludzie zaczęli pukać się po głowach… Dziwnych i głupich mamy z Anią sąsiadów. Nic im nie pasuje. Jak biegałem z karabinem, to wezwali policję, a jak z ziemniakami to psychiatryk… najlepiej nic nie robić… No i jeden rudy członek klubu zrobił ochroniarskie papiury i pilnuje teraz amunicji, jej poprawnego wydawania oraz wpisów w książce. Oczywiście kiełbasy nikt nie przyniósł… „dziękuję” … „koledzy”.

 

Gdy trawa paruje, na usta cisną się... ojej zabrakło znaków!

Jeszcze w głowie słyszę jak gra Maciek na gitarze, jeszcze w ustach mam smak Wiktorowego kociołka, a tu już po pikniku rodzinnym i po snajperze! Będzie po trochu o obu tych wydarzeniach, ale o tym drugim da się tylko napisać, że w familiadzie zmagań, tylko jedna rodzina się przygotowała. I wychodzi na to, że znowu muszę ugotować obiad... A, że Anka nie lubi papryki, cebuli, bobu, wątróbki i pikantności, więc będzie wątróbka po serbsku. Czyli wątróbka z papryką i cebulą, na pikantnie. I dużo, dużo soli…

 

Święto Wojska Polskiego na Piaskowej.

Witajcie Rykoszety i Rykoszetki!

Podobno za mundurem panny sznurem. No coś w tym może i jest. Dużo mógłbym napisać o urodzie dziewcząt z WOTu, gdybym nie był żonaty. Ale jestem więc nie napiszę. Chłopaki z WOTu mi się nie podobali, może Anka by coś napisała, ale mężata jest, więc nie dam jej napisać. Acha, Jacek zapowiedział, że ma być poważnie, albo mi serce przez odbyt wyrwie... a my się boimy Jacka, co serca wyrywa z... nienackawink

Paaanie! To, to tak daleko lata?!

Witajcie Rykoszety i Rykoszetki!

Na ostatnim walnym zebraniu, zagłosowaliśmy jednogłośnie, że będziemy robić wszystko, żeby Rykoszet zdobył dominację nad światem. Oczywiście prezydentem kuli ziemskiej (albo naleśnika, zależy w co wierzysz) zostanę ja! Ale spoko! Bardzo lubię nepotyzm, więc Wam też coś skapnie. Teraz nastał czas, żeby zacząć wypełniać ten plan. Zatem wysłaliśmy dwóch agentów specjalnych, na zawody SHOOTING CHALLENGE w województwie lubuskim! Daliśmy im karabiny, amunicję (no ok, zabrali swoje) i powiedzieliśmy – Boguś! Tomek! Bierzcie ich! No i wzięli! (Nooo... kilku, ale dominację nad światem od czegoś trzeba zacząć!).

Lucky Luke 2, ale 1 - muszę to sobie rozrysować.

Witajcie Rykoszety i Rykoszetki!

Ojj moi drodzy, jajca jak berety! Nasze mieszkanie wygląda jak przechwytywacze po ostatnim treningu! Meble poodsuwane, dywany pozwijane, szafki oklejone i nawet psia buda przykryta folią. Remont rozgrzebany na całego, więc co? OCZYWIŚCIE jedziemy do Radomska postrzelać! Dziś, wreszcie odbyły się zawody z serii Lucky Luke. A dokładnie to była to druga edycja, ale że pierwsza się nie odbyła i prawdopodobnie zamiast czterech edycji, będą trzy, no to jednak wychodzi, że ta była pierwsza. Przysięgam, że nic nie piłem/paliłem i to powyższe zdanie ma sens. Najważniejsze, że wszyscy w klubie mamy zacięcie do strzelania, c'nie Paweł? C'nie? laughing