Witajcie Rykoszeci i Rykoszetki!
Ostatni tekst o biciu Niemców jakoś tak słabo się postarzał, więc w ostateczności postanowiłem z niego zrezygnować. Ogólnie dużo myślałem nad tym, że piszę coraz smutniej i zaczynam tetryczeć. Po namowie wiecznie uśmiechniętej Anki, postanowiłem, że zamiast ciągle skupiać się na negatywnych emocjach, teraz będziemy epatować pozytywami. Tak więc – „Ależ świetnie padał deszcz na ostatnim Lucky Luke!”
Prawdziwe dzieła sztuki powstają długo. „Park Jurajski”, „Gra o tron”, „Potop”, „Bitwa pod Grunwaldem”, baba z jenotem albo golonka pieczona w piwie z kapustą zasmażaną i chrzanem. Wszystkie moje teksty też. Dlatego taki monumentalny tytuł i dlatego tyle musieliście czekać! Dodatkowo Ania bezlitośnie cenzuruje moje wypociny i bez skrupułów usuwa co większe głupoty. Tylko pomyślcie, ile debilizmów biedaczka musiała wywalić, że zajęło jej to aż tyle czasu, a dodatkowo... skoro te największe debilizmy zostały usunięte, to czemu ten tekst jest taki jaki jest... ostatecznie zakończyliśmy strzelanie w tym roku!