Witajcie Rykoszeci i Rykoszetki!
Wiecie co ma wspólnego Teneryfa z Radomskiem? I tu i tu nie pojechałem na zawody strzeleckie... Chociaż spotykam się coraz częściej z głosami, że "to dobrze, że Ciebie nie będzie", (częściej z Radomska, niż z Teneryfy) to chciałbym Wam wylać kubeł zimnej głowy 😉 bo jak tylko te wszystkie imprezy rodzinne się skończą to wracamy tam z Anką! I zabierzemy ze sobą broń! Aaa no tak, zapomniałem... w naszym środowisku na nikim to wrażenia nie robi...
Wrócimy, obiecuję! Póki co obserwowałem Wasze zmagania na naszych pierwszych w tym roku dynamicznych zawodach z cyklu Lucky Luke, przez kamerkę internetową, która jest zamontowana na słupie na ośce, i musze przyznać, że widziałem, aż za dużo... niektórzy drapali się po tyłkach, niektórzy dłubali sobie w nosie (tym samym palcem co w tyłkach...) ogólnie następnych zawodów nie będę oglądał, tylko pojawię się na nich osobiście.
Oczywiście nie obeszło się bez kilku DSQ, radości ze zwycięstwa i złości porażek. Musicie sami przyznać, że człowiek z czasem tak tym nasiąka, że trudno sobie bez tego życie wyobrazić...
Sam tor był całkiem śmiesznie urozmaicony- był karabin w ruchu, była strzelba zza zasłony i pistolet do naszej "ukochanej" gwiazdy. Były poppery, były no-shooty no prawie wszystko było poza mną i Anką (chlip chlip)
Wyniki do obejrzenia są <tutaj>(dodać link)
W skrócie wyszło to mniej więcej tak:
W edycji klasycznej zwyciężył Daniel, drugi był Patryk a trzeci Tomek.
W edycji taktycznej, najlepszy był Marcin, za nim Marek i na trzecim Piotr. Same Rykoszety. W sensie, że zawodnicy wszyscy z Rykoszetu, a nie że jacyś tam fuksiarze czy coś...
Jak zawsze gratulujemy zwycięzcom, dziękujemy wszystkim za udział i kierujemy szczególnie ciepłe słowa uznania dla tych co pomogli nam rozkladać/uprzątnąć tor. Bycie debeściakiem ma się we krwi a nie w komunikacie końcowym!
Zachęcam wszystkich do treningów, a nowych strzelców szczególnie do wzięcia udziału w zawodach z tego cyklu. Tylko chciałbym ostrzec - adrenalina uzależnia jak jedzenie arbuza z cytryną! A jak smakuje Arbuz z cytryną? Nie wiem... boję się spróbować...
Do zobaczenia na strzelnicy!
Wiecie co ma wspólnego Teneryfa z Radomskiem? I tu i tu nie pojechałem na zawody strzeleckie... Chociaż spotykam się coraz częściej z głosami, że "to dobrze, że Ciebie nie będzie", (częściej z Radomska, niż z Teneryfy) to chciałbym Wam wylać kubeł zimnej głowy 😉 bo jak tylko te wszystkie imprezy rodzinne się skończą to wracamy tam z Anką! I zabierzemy ze sobą broń! Aaa no tak, zapomniałem... w naszym środowisku na nikim to wrażenia nie robi...
Wrócimy, obiecuję! Póki co obserwowałem Wasze zmagania na naszych pierwszych w tym roku dynamicznych zawodach z cyklu Lucky Luke, przez kamerkę internetową, która jest zamontowana na słupie na ośce, i musze przyznać, że widziałem, aż za dużo... niektórzy drapali się po tyłkach, niektórzy dłubali sobie w nosie (tym samym palcem co w tyłkach...) ogólnie następnych zawodów nie będę oglądał, tylko pojawię się na nich osobiście.
Oczywiście nie obeszło się bez kilku DSQ, radości ze zwycięstwa i złości porażek. Musicie sami przyznać, że człowiek z czasem tak tym nasiąka, że trudno sobie bez tego życie wyobrazić...
Sam tor był całkiem śmiesznie urozmaicony- był karabin w ruchu, była strzelba zza zasłony i pistolet do naszej "ukochanej" gwiazdy. Były poppery, były no-shooty no prawie wszystko było poza mną i Anką (chlip chlip)
Wyniki do obejrzenia są <tutaj>(dodać link)
W skrócie wyszło to mniej więcej tak:
W edycji klasycznej zwyciężył Daniel, drugi był Patryk a trzeci Tomek.
W edycji taktycznej, najlepszy był Marcin, za nim Marek i na trzecim Piotr. Same Rykoszety. W sensie, że zawodnicy wszyscy z Rykoszetu, a nie że jacyś tam fuksiarze czy coś...
Jak zawsze gratulujemy zwycięzcom, dziękujemy wszystkim za udział i kierujemy szczególnie ciepłe słowa uznania dla tych co pomogli nam rozkladać/uprzątnąć tor. Bycie debeściakiem ma się we krwi a nie w komunikacie końcowym!
Zachęcam wszystkich do treningów, a nowych strzelców szczególnie do wzięcia udziału w zawodach z tego cyklu. Tylko chciałbym ostrzec - adrenalina uzależnia jak jedzenie arbuza z cytryną! A jak smakuje Arbuz z cytryną? Nie wiem... boję się spróbować...
Do zobaczenia na strzelnicy!