Featured

Snajper, koniec leżenia w śniegu!

Witajcie Rykoszeci i Rykoszetki!

Kończy się rok 2024, więc kończą się zawody i rywalizacja. Przestawiamy się powoli na składanie życzeń świątecznych, przebaczanie, miłowanie bliźniego, sprzątanie, gotowanie i wszystkie te sprawy, przez które człowiek ma ochotę dłużej zostać w pracy. Najważniejsze, że wystarczy juz strzelania w tym roku!

Zanim jednak ludzie uczucia wypełnia nasze serca, dajmy się ponieść rządzy rywalizacji i zmierzmy się ze sobą/z kolegami i koleżankami/warunkami atmosferycznymi. Zawody były szybkie i chłodne, jak to na edycję zimową przystało. Wielu z Was już się zabrało za choinki i tuczenie karpia, więc nie było dużych tłumów, zwłaszcza, że o tej porze roku, większość ma już odpykane starty, wymagane do utrzymania licencji, więc woli siedzieć w domu z rodziną... dziwacy... Parę osób jednak było i do obiadku miło nam się siedziało pilnując Was i przeszkadzając Wam trochę w występach😊. Jak zwykle strzelaliśmy z pozycji leżącej na 100 i 200 metrów, ale dla tych co się im spodobało na "traf w stal" mam dobrą wiadomość: do tej formuły wrócimy jeszcze w przyszłym roku o obiecuję, że tym razem nie wygram 🙂 i jest to moje pierwsze postanowienie noworoczne! (hehe, takie obietnice się lekko sklada, bo łatwo ich dotrzymać).
Póki co najlepiej na 100m strzelił Boguś, drugi był Tomek a trzeci Łukasz.
Na 200m najlepsi zamienili się miejscami i tak wygrał Tomek, drugi był Boguś, a trzeci ten sam Łukasz co na 100. Z dumą musze ogłosić, że wszyscy są z Rykoszetu!
Jakbym coś pokręcił, to wyniki możecie sobie sami obejrzeć <tutaj>(dodać link) zdjątka są chyba <tutaj>(dodać link).
Zakończmy ten artykuł filozoficznym pytaniem...
A jakby żydzi Pana Jezusa zamiast ukrzyżować, zastrzelili? Czy byśmy nosili małe pistoleciki na szyi i modlili się do dużego drewnianego kałacha nad ołtarzem?

Ps. Przychodzi Jezus do karczmy i zagaduje karczmarza: -Poproszę stolik dla 26 osób.
Karczmarz mówi: Ale Was jest tylko 13...?
Jezus: tak, ale wszyscy chcemy siedzieć tylko po jednej stronie...
(Link do ostatniej wieczerzy Leonarda di caprio)
😉

Do zobaczenia na strzelnicy!