Featured

Lucky luke shootoff 2 Dominik to SZCZO-TA!

Witajcie Rykoszeci i Rykoszetki!

Mógłbym Wam przeliczyć ile wody w Wiśle upłynęło, od ostatnich zawodów. Mógłbym Wam policzyć ile pcheł z psiura Lucura usunęliśmy od ostatnich zawodów. Mógłbym Wam policzyć ile przytyłem od ostatnich zawodów... ale po co? Chcecie żebym plakał?

Oczywiście żartuję! Nie będę płakał, bo moja kochana żona powtarza mi, że kochanego ciałka nigdy za wiele! Ciekawe tylko, że nie mówiła tak jak ją poprosiłem, żeby mnie wniosła na czwarte piętro do domu, bo zrobiłem sobie bubu na stópce 🥲 ale bez dygresji. Jak prawdziwy mężczyzna psiukłem się wodą utlenioną (BOŻE, JAK SZCZYPAŁO!) i przykleiłem plasterek ze sponge bobem więc będę żył (albo jak to powiedział doktor na SOR-rze - pierwszy raz widzi, płaczącego dorosłego chłopa z odciskiem na pięcie w szpitalu).
Tak czy inaczej ta, jakże niebezpieczna a często lekceważona przez niedoświadczonych strzelców, kontuzja wykluczyła mnie z tych zawodów. Ankę wykluczyła kontuzja pleców po wniesieniu mnie do domku (pewnie cieniara symuluje), więc może i na tych zawodach byli najlepsi, ale napewno, najfajnieszych nie było😇
Widać to zresztą na wynikach <tutaj>(dodać link) I na zdjęciach <tutaj>(dodać link).
W skrócie, najmniej umie się bawić (bo wszystko wygrywa) Dominik z Amatora Wrocław, na którego wszyscy po kryjomu mówią "Szczota" (bo serio przyjedzie, pozamiata i pojedzie). W kategorii klasycznej drugi był nasz Rykoszetowy Jarosław, a trzeci - kolega Dominika z Amatora Wrocław - Norbert. W kategorii taktycznej oczywiście Dominik nie ustąpił nikomu. Nasz Rykoszetowy Piotr przegrał tylko raz - w finale -  i zajął zasłużone drugie miejsce, a trzeci znowu był Norbert z Amatora Wrocław.
Jak widać, często na podium pojawiają się nowe twarze. A to znaczy, że zawody w ten formule są bardzo nieprzewidywalne. Jeżeli macie czas przyjechać tylko na jedne zawody w roku, to serio polecamy gorąco właśnie te! Zaliczycie dwa Starty - strzelbę/pistolet/karabin i na bank wyniesiecie dużo wrażeń! Przynajmniej ja tak zawsze mam! Aż mnie nosi! Niech mi tylko ta noga wyzdrowieje, nie mogę się doczekać! Chyba na najbliższy trening podskoczę na jednej, jak tylko Anka mnie zniesie do auta!

Do zobaczenia na strzelnicy!